Wiesz, przed laty, przed wiekami, kiedy las się gęsto ścielił,
Ludzie byli poganami i w Naturze Boga mieli.

Raz do roku rozkwitało święto młodych dusz – sobótka.
Kiedy dzień jest taki długi, kiedy noc jest taka krótka.

Noc czerwcowa słońce gasi i rozpala serc ogniska.
Wokół ciemno, w duszach jaśniej. Tyle iskier wokół błyska.

Łąki pachną jak marzenie, a marzenia jakby łąki.
Dzisiaj budzi się istnieniem to, co było dotąd pąkiem.

Kwiat paproci dziś rozkwita, kto go znajdzie, szczęście gości.
Tyle par w ciemności znika. Kwiat paproci, kwiat miłości.

Rękom  łatwiej się znajdować, kiedy w mroku bledną oczy.
Ciepła, cicha noc czerwcowa pragnie wszystkich zauroczyć.

Noc gorąca łąką, lasem, biegnie szybko rozedrgana
I przegrywa wyścig z czasem przepłoszona blaskiem rana.

Wiesz, ta noc jest taka krótka. Piękna jesteś w ognia złocie.
Właśnie dzisiaj jest sobótka, chodź, znajdziemy kwiat paproci.

luty, 1982